Witamy
O nas
Dla rodziców.
Zajęcia dodatkowe
Imprezy i uroczystości
Archiwum
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
FORUM PRZEDSZKOLA
zapraszamy do dyskusji

AUTORZY STRONY
Redakcja:
Halina Lasocka
Wykonanie strony:
Michał Lasocki
 

LICZNIK ODWIEDZIN
Liczba odwiedzin:
305286
od 15.01.2006

Użytkowników online:
3
 

 

Zielone przedszkole 2010.

 

Jak każdego roku, na przełomie maja i czerwca dzieci z dwóch najstarszych grup szykują się do wyjazdu na Zielone Przedszkole. Tym razem czekał na nas ośrodek wypoczynkowy w Sulejowie – Polance, do którego wyruszyliśmy 7 czerwca. Na wyjazd, zaplanowany na pięć dni, zdecydowało się dziewięć „Wiewiórek” i tyleż samo „Zajączków”, a opiekowałyśmy się nimi we trzy: Elżbieta Ciesiołkiewicz, Krystyna Sroka i ja – Jadwiga Waś.
Poniedziałek przywitał nas piękną pogodą i wszyscy nie mogliśmy doczekać się przyjazdu autokaru. Na szczęście przyjechał punktualnie i ruszyliśmy po przygodę.

 

   

Podróż minęła szybko i po zakwaterowaniu i zjedzeniu obiadu ruszyliśmy na spacer po okolicy. Jej uroki – piękny sosnowy las wypełniony śpiewem ptaków, rzeka Luciąża ze swymi rozlewiskami, cudowną roślinnością i łabędzią rodziną – zachwyciły nas wszystkich.

 

 

 

Po pierwszej nocy, która minęła szybko i dla niektórych trwała za krótko, czekał na nas piękny, gorący dzień, który przyniósł nam przed południem wycieczkę do Podklasztorza. To stare Opactwo Cystersów zaciekawiło bardzo nasze „Wiewiórki” i „Zajączki”. W skupieniu słuchały opowieści przewodnika i poznawały historię tego niezwykłego i pięknego miejsca, a stare mury kapitularza mieszczącego niewielkie muzeum i późnoromańskiego kościoła św. Tomasza rozbudzały wyobraźnię. Dzięki umiejętności słuchania, ciekawości i dobremu zachowaniu naszych przedszkolaków, otwarto nam nawet bramę do przyklasztornego ogrodu – wydał nam się on bardzo tajemniczy.
W tym historycznym miejscu dane nam także było spotkać się z teraźniejszością, a właściwie zaobserwować zdarzające się w świecie zwierząt dość okrutne zachowania. Otóż kręcący się po okolicy kundelek porwał słabo latającą młodą kawkę !!! Jej cała rodzina z przerażającym krakaniem próbowała ją ratować, ale psisko nic sobie z tego nie robiło. Na ratunek ruszyła kobieta zwiedzająca opactwo i ja. Pies wypuścił kawkę, trafiła ona w miarę bezpieczne miejsce i mamy nadzieję, że przeżyła. Pełni wrażeń wróciliśmy do leśnej ciszy.


  

 

 

Popołudnie drugiego dnia wypełnił nam krótki odpoczynek w swoich pokojach i odwiedziny u kolegów i koleżanek, które okazały się dla dzieci dużą atrakcją oraz pobyt na placu zabaw w gościnnym, znajdującym się w pobliżu ośrodku.

 

 

 

 

 Dzień nie kończy się jednak popołudniem, zatem wieczorem wszystkie dzieciaki bawiły się świetnie na dyskotece.

 

 

 

Piękna pogoda, nie opuściła nas ani na chwilę. Trzeciego dnia wybraliśmy się zatem nad Pilicę.

 

 

 

 Wieczorną atrakcją było ognisko. Szkoda tylko, że komary wybrały się razem z nami.

 

 

Czwartego dnia wyruszyliśmy do Sulejowa, gdzie nie obyło się bez niespodziewanych sytuacji. Kiedy szliśmy mostem nad Pilicą, wiejący tego dnia silny wiatr zerwał z głowy Mateuszka kapelusz! Nasz „Zajączek” wykazał się dużą roztropnością – nie wybiegł za nim na jezdnię. Brawo!!! Kapelusz trafił do Pilicy, a na głowę Mateuszka nowa czapka. Ma chłopak pamiątkę z Sulejowa.
W miasteczku odnaleźliśmy pocztę i wysłaliśmy pocztówki do najbliższych, poszliśmy nad Pilicę, gdzie zobaczyliśmy, jak mieszkańcy Sulejowa zabezpieczali się przed powodzią, oglądaliśmy budynek Ochotniczej Straży Pożarnej, oraz kościół św. Floriana mieszczący się na wzgórzu. Tam także hulał wiatr, ale żadna czapka, ani kapelusz nie zostały przez niego porwane – bardzo ich pilnowaliśmy.

  

 

 

Ostatnie popołudnie postanowiliśmy spędzić w miejscach, które odwiedziliśmy pierwszego dnia, a przede wszystkim pożegnać naszą łabędzią rodzinkę. Niestety, łabędzie do nas nie przypłynęły. Nie daliśmy za wygraną i poszliśmy dalej. Nasz wysiłek został nagrodzony pięknymi widokami, a i łabędzie do nas przypłynęły. Pozwoliły nam długo się obserwować, a skrzydlaty tata zaufał nam (choć „ustawił” nas w bezpiecznej odległości) i pani Krysia nakarmiła łabędzią rodzinkę. Nad brzegiem zalewu było bardzo przyjemnie. Nie płoszyliśmy żadnej zwierzyny! Dlatego mogliśmy podziwiać różne gatunki ptaków, usłyszeć głos bąka, obserwować, jak porusza się po wodzie nartnik i jak trudno dostrzec siedzącego na gałązce krzaczka ptaka. Niestety nie spłoszyliśmy również komarów. Pokąsani, trochę zmęczeni, ale szczęśliwi i pełni wrażeń wróciliśmy do swoich pokoików i wierzyć wręcz nam się nie chciało, że przed nami ostatnia już na Zielonym Przedszkolu noc.

 

 

Zielone Przedszkole dobiegło końca. Wszyscy z odrobiną smutku żegnaliśmy ośrodek, który stał się dla nas domem na prawie pięć dni, ale musieliśmy wracać, nasi bliscy bardzo przecież stęsknili się za nami. Podróż niektórych z nas trochę zmęczyła – no cóż, najtrudniej było przejechać przez Łódź.

 

 


Nasze przedszkolaki spisały się świetnie! Poradziły sobie ze wszystkim – były samodzielne, zaradne, wytrwałe, koleżeńskie. Największe brawa należą się „Zajączkom” – nie mieć jeszcze niekiedy sześciu lat i wyjechać na tak długi czas bez mamy i taty, to dopiero sztuka! Wszystkie dzieci udowodniły, że dostają od swoich rodziców tyle ciepła i miłości, że mają zaspokojone poczucie bezpieczeństwa, że są otwarte do świata i ludzi. Nam, nauczycielkom te kilka dni i nocy pokazało, że warto pracować z oddaniem i niekiedy poświęceniem. Nie ma przecież większej nagrody niż radość i uśmiech dziecka i jego oraz rodziców pełne zaufanie jakim nas obdarzają. Dziękujemy za nie najgoręcej!

 
Krystyna Sroka, Elżbieta Ciesiołkiewicz, Jadwiga Waś

 

Opracowała i opisała: Jadwiga Waś




 

 

 

 

 

 

 

 



Przedszkole Miejskie
Nr 9 w Łodzi
Bracka 51a
91-717 Łódź
tel. 0-42 656 24 06
Allegro - najwiksze aukcje internetowe, najnisze ceny! Kup i sprzedaj!


Ranking przedszkolnych stron


Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl